Nawigacja
 
Samoobrona, tania benzyna i ochrona miejsc pracy
Kilka dni temu ekonomiści spod znaku Samoobrony wpadli na pomysł, aby ograniczyć hipermarketom możliwość budowy stacji benzynowych zlokalizowanych w pobliżu marketu. Deklarowanymi celami tej inicjatywy są: „obrona prywatnych stacji benzynowych”, które nie są w stanie prowadzić konkurencji cenowej z hipermarketami stosującymi, według Samoobrony, ceny dumpingowe oraz „obrona miejsc pracy” w ilości 40.000 etatów. Temat ten jest pozornie błahy, skłania jednak do głębszej refleksji. W związku z powyższym warto odpowiedzieć sobie na nasuwające się pytania:

1.Czy rzeczywiście hipermarkety stosują na stacjach benzynowych ceny dumpingowe?

Moim zdaniem, niskie ceny na stacjach zlokalizowanych tuż obok hipermarketów wynikają zasadniczo z dwóch powodów:

Pierwszym z nich jest fakt dobrej lokalizacji – zdecydowanie lepszej w porównaniu z typową stacją benzynową. Dobra lokalizacja oznacza większy obrót, a tym samym - możliwość obniżenia cen przy zachowaniu danego poziomu zysku. W dodatku niskie ceny działają przyciągająco na klientów, co powoduje jeszcze wyższe obroty i możliwość dalszego obniżenia cen.

Drugim powodem jest fakt, że hipermarkety, przy ustalaniu poziomu cen, nie muszą się kierować zyskownością biznesów benzynowego i sklepowego osobno, ale mogą traktować je łącznie. Część klientów przyjeżdża na zakupy do hipermarketu i może być skłonna przy okazji zatankować tańsze paliwo, inni zaś jadą na stację benzynową, a zakupy w hipermarkecie robią niejako przy okazji zatankowania samochodu. Stąd też hipermarkety mając klientów i w sklepie i na stacji, mogą sobie pozwolić na stosowanie niższych cen, jako, że jeden biznes napędza drugi, a więc poziom marży w obu miejscach może być nieco niższy.

W związku z powyższym powątpiewam czy ceny stosowane na stacjach zlokalizowanych przy marketach faktycznie są dumpingowe. Wynikają o­ne raczej z umiejętnej polityki zwiększania obrotów i uprzednio wymienionych przyczyn.



2.Jak propozycja zgłaszana przez Samoobronę wpłynie na poziom dobrobytu społecznego?

Dobrobyt każdego człowieka zależy od dwóch czynników: poziomu jego dochodów oraz cen dóbr i usług konsumowanych przez niego. Podniesienie dobrobytu jednostki może więc nastąpić zarówno poprzez podwyżkę dochodów jak też obniżkę cen na konsumowane produkty. Analogicznie – obniżka dobrobytu konsumenta może nastąpić zarówno przez zmniejszenie dochodów jak i podwyżkę cen.

W sytuacji, gdy pojawia się możliwość dokonania zakupu tańszej benzyny przy hipermarketach, konsument może nabyć taką samą ilość paliwa jak na prywatnych stacjach płacąc za nią mniej. W związku z powyższym zaoszczędzone środki może przeznaczyć na inne produkty zwiększając tym samym poziom swojego dobrobytu.

Należy też pamiętać, że wysokość cen paliwa ma istotne znaczenie nie tylko dla właścicieli samochodów, ale również dla osób, które ich nie posiadają. Wyższa cena benzyny oznacza bowiem większe koszty transportu, a więc - wyższe ceny na wszelkie produkty.

Propozycja Samoobrony zmierzająca do likwidacji takiej możliwości jest więc działaniem prowadzącym do zmniejszenia zamożności społeczeństwa, oznacza bowiem przymus konsumpcji po wyższych cenach. Biorąc pod uwagę fakt, że partia ta kreuje się na obrońcę ludzi o niskim poziomie dochodów, wysunięta propozycja świadczy o jej totalnej ignorancji ekonomicznej lub zwyczajnej hipokryzji.



3.Jak propozycja Samoobrony wpłynie na ochronę miejsc pracy ?

W sytuacji, w której postulat Samoobrony zostałby zrealizowany, niewątpliwie szanse przetrwania 40.000 etatów na prywatnych stacjach benzynowych byłyby zdecydowanie większe niż kiedy konkurują o­ne z groźnym rywalem w postaci hipermarketów. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że liczba 40.000 miejsc pracy zapewne została znacznie zawyżona, aby podkreślić „dramatyzm” sytuacji. Po pierwsze – istnienie stacji paliw nawet przy każdym hipermarkecie nie oznacza masowej likwidacji stacji zlokalizowanych w mniej korzystnych miejscach. Po drugie – konkurencja cenowa stanowi tylko jedną z możliwości rywalizacji. Prywatne stacje mogą konkurować na wiele innych sposobów, chociażby poprzez podwyższenie jakości obsługi czy wprowadzenie dodatkowych usług. Cena nigdy nie jest jedynym kryterium, którym kieruje się konsument. Sam fakt, że konkurencja sprzedaje benzynę taniej, niczego jeszcze nie przesądza.

Załóżmy jednak przez moment, że hipermarkety faktycznie spowodują likwidację 40.000 miejsc pracy, a postulat Samoobrony wszystkie te miejsca pracy ochroni. W tej sytuacji, zgodnie z rozważaniami poczynionymi wcześniej, dojdzie do obniżenia poziomu dobrobytu społecznego, ponieważ ludzie zostaną pozbawieni pewnej nadwyżki finansowej, którą mogą mieć dzisiaj kupując tańszą benzynę. W efekcie ograniczą o­ni zakupy innych dóbr i usług, które dzisiaj kupują, powodując tym samym likwidację miejsc pracy w innych gałęziach gospodarki. Co więcej – ta likwidacja etatów spowoduje tzw. efekt mnożnikowy. Przejawia się o­n tym, że utrata pracy powodując zmniejszenie dochodu zwolnionych osób, doprowadza do zmniejszenia ich konsumpcji – a to oznacza dalsze redukcje etatów i ubożenie kolejnych osób. Tak więc „ochrona” 40.000 miejsc pracy powoduje utratę około 60.000 etatów w innych branżach. Te szacowane 60.000 miejsc pracy to efekt przemnożenia 40.000 przez 1,5 – wynikający z empirycznych badań współczynnik w przybliżeniu oddający wspomniany efekt mnożnikowy.

Okaże się więc, że w wyniku zmniejszonych zakupów społeczeństwa zniknie z rynku kilka restauracji, zakładów fryzjerskich, kiosków z gazetami, szkół językowych oraz na skutek zmniejszonej produkcji zostaną zredukowane miejsca pracy w zakładach mięsnych, mleczarniach, piekarniach itd. Tyle, że wspomniane 60.000 miejsc pracy zniknie niezauważenie i niemożliwe będzie ustalenie, które konkretnie uległy likwidacji na skutek przymusu kupowania droższej benzyny. Natomiast te 40.000 miejsc pracy na prywatnych stacjach są doskonale widoczne – a gdy doliczymy do tych pracowników członków ich rodzin, okażę się, że jest to całkiem spora grupa wyborców. A wszak wybory samorządowe zbliżają się wielkimi krokami...

Smutne jest, że partia będąca w koalicji rządzącej skłonna jest, dla pozyskania głosów wyborczych i obrony 40.000 miejsc pracy w branży paliwowej, doprowadzić swym projektem do likwidacji 60.000 miejsc pracy i wpędzić jednocześnie społeczeństwo w jeszcze większe ubóstwo.


Artykuł pochodzi z portalu Unii Polityki Realnej -
http://www.upr.org.pl/main/artykul.php?strid=1&katid=76&aid=3227
Wykorzystany za zgodą Autora. Dziękujemy.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?