Nawigacja
 
Czemu nie chcemy być samodzielni ?
Jeżeli przeczytalibyśmy pewien fragment programu wyborczego dowolnej partii politycznej nie wiedząc, której konkretnie partii program czytamy, z reguły nie mielibyśmy większych problemów ze stwierdzeniem, czy jest to program partii lewicowej czy prawicowej. Programy obu frakcji bazują bowiem na pewnych założeniach światopoglądowych, które intuicyjnie wyczuwamy i które pozwalają w miarę jednoznacznie przypisać konkretny postulat do poglądów lewicowych lub prawicowych.

Lewica w swoim programie traktuje człowieka jako istotę słabą, nie potrafiącą poruszać się w dzisiejszej rzeczywistości. Stąd też często wysuwa różnego rodzaju postulaty mające na celu ochronę owej słabej jednostki przed złym światem, a także przed samą sobą. W świecie lewicowym nie funkcjonuje zasada swobody umów i znana jeszcze z rzymskich czasów zasada „chcącemu nie dzieje się krzywda”, dlatego też człowiek lewicy czasami nie ponosi odpowiedzialności za umowy, które podpisał i zobowiązania, które obiecał dotrzymać. Nawet, jeśli dopuści się o­n przestępstwa, to kara zazwyczaj jest dosyć łagodna, bo to w końcu „nie jego wina, tylko społeczeństwa, które go tak ukształtowało”. Trzeba mu też wszystko odgórnie zapewnić na wypadek, gdyby samodzielnie nie wpadł na pewne pomysły i nie podjął działań, aby zabezpieczyć się przed rozmaitymi ryzykami występującymi w życiu. Wynika stąd między innymi „konieczność” istnienia „bezpłatnej” oświaty i służby zdrowia, a także powszechnego systemu emerytalnego. Wszystkie te socjalistyczne „dobrodziejstwa” oczywiście funkcjonują na koszt człowieka lewicy i gdyby porównać wysokość podatków płaconych przez niego na te cele z cenami podobnych usług oferowanych przez prywatne firmy, okazałoby się, że usługi państwowe są znacznie droższe, o ich jakości już nie wspominając. O tym jednak partie lewicowe „zapominają” już powiedzieć – zapewne również dla dobra człowieka, aby mógł mieć dobre samopoczucie i nie zawracać sobie głowy takimi szczegółami jak ten, że jest okradany z własnych pieniędzy.

Lewicowa „troska” niejednokrotnie powoduje sytuacje, w której człowiek pozbawiony jest jakiegokolwiek wyboru i zmuszony do konsumowania usług drogich i niskiej jakości dostarczanych mu przez państwo. A ponieważ taki sam standard funkcjonuje od dziesięcioleci, to człowiek lewicy nie ma stosownego porównania i tkwi w przeświadczeniu, że właśnie tak być powinno. Co więcej – wydaje mu się niemożliwością, aby państwowa edukacja, służba zdrowia czy ZUS przestały istnieć i gotów jest o nie walczyć póki sił mu starczy.

Prawica, dla odmiany, kieruje się poglądem, że człowiek sam najlepiej wie, co jest dla niego najlepsze i powinien indywidualnie decydować o swoim życiu. Wynika stąd logiczny postulat, by udział państwa ograniczyć do niezbędnego minimum, a wszelkie usługi takie jak oświatowe, medyczne czy związane z oszczędzaniem kapitału na starość powinny być świadczone przez firmy prywatne dla tych, którzy z tych usług chcą skorzystać. W ten sposób człowiek prawicy mógłby samodzielnie dokonywać wyboru na co przeznaczyć swoje pieniądze i decydować przed jakim ryzykiem chce się zabezpieczyć, a które ponieść.

Pozornie filozofia prawicowa jest bezduszna, ponieważ pewien odsetek ludzi w sytuacji braku przymusu podejmie błędne decyzje. Jednak będą to decyzje własne, a przywilejem człowieka prawicy jest dokonywanie samodzielnego wyboru włączając w to prawo do popełniania błędów. Można jednak przypuszczać, że funkcjonując w rzeczywistości wymuszającej odpowiedzialność za samego siebie, będzie o­n bardziej wyedukowany od człowieka lewicy, co przejawi się między innymi w umiejętności kalkulowania, które ryzyko się opłaca, a które nie i w co warto inwestować. Poza tym pozbawiony konieczności przepłacania za obowiązkowe państwowe usługi, będzie o­n dysponował odpowiednimi środkami, by zapewnić sobie wszystko to, co jest mu dostarczane pod przymusem w dzisiejszym państwie i co więcej - jeszcze część gotówki mu zostanie w kieszeni.

Jak widać człowiek lewicy to jednostka nieodpowiedzialna, o mentalności dziecka lub osoby ubezwłasnowolnionej, która jest systematycznie wyręczana w podejmowaniu decyzji przez różne urzędy i instytucje państwowe. Człowiek prawicy zaś – to osoba dojrzała i odpowiedzialna, funkcjonująca w wolnym świecie i mogąca decydować o własnym życiu. O ile prawicowa wizja człowieka, jakkolwiek by jej nie oceniać, jest wewnętrznie spójna, o tyle nie można już tego samego powiedzieć o koncepcji lewicowej. Skoro bowiem człowiek lewicy uznawany jest za na tyle nierozgarniętego / nieodpowiedzialnego / nie umiejącego decydować o samym sobie (niepotrzebne skreślić), to czemu ten sam człowiek jest uznawany za wystarczająco mądrego i kompetentnego aby otrzymać prawa wyborcze i móc decydować o kształcie całego państwa ? W końcu decydowanie o państwie jest dużo trudniejsze niż o samym sobie i wymaga dużo większej wiedzy, której człowiek lewicy nie posiada – gdyby bowiem ją posiadał, to cała argumentacja potrzeby ochrony rozsypałaby się jak domek z kart.

Powyższe pytanie pokazuje oczywistą sprzeczność lewicowej koncepcji człowieka z postulatem demokracji. W zasadzie kierując się zasadą konsekwencji, zwolennicy lewicy powinni albo zmienić poglądy albo zrezygnować z koncepcji państwa demokratycznego. Jednak jak widzimy, tak się nie dzieje, a skoro tak, to zapewne jest ku temu jakiś szczególny powód. Jest nim oczywiście chęć związania ludzi z systemem „pomocy” państwowej i w ślad za tym - uzależnienia ich od państwa. W takich warunkach ludzie stają się bezwolnym motłochem nie potrafiącym nawet wyobrazić sobie życia w innej rzeczywistości, w której byliby zdani na siebie i swoje decyzje. Obawiają się, że nie posiadają odpowiedniej wiedzy i umiejętności, by pokierować własnym życiem, i konsekwentnie bronią istniejącego systemu regularnie głosując na partie lewicowe. Wydają się nie dostrzegać słabości istniejącego systemu – ani kiepskiej jakości, ani wysokich cen państwowych usług. Wypierają ze swej świadomości argument, że w wolnorynkowej gospodarce byliby w stanie kupić te same albo i lepsze produkty jednocześnie zwiększając swój poziom dobrobytu. Może dlatego, że zmuszeni byliby przeprowadzić pewne procesy myślowe dokonując wyboru między ofertami konkurencyjnych firm. Myślenie wprawdzie podobno nie boli, ale mam wrażenie, że stwierdzenie to nie dotyczy człowieka lewicy.


Artykuł pochodzi z portalu Unii Polityki Realnej -
http://www.upr.org.pl/main/artykul.php?strid=1&katid=76&aid=3074
Wykorzystany za zgodą Autora. Dziękujemy.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?