Nawigacja
 
Jestem liberałem
O programach studiów powinni decydować naukowcy, a nie ministrowie. o tym, czy wprowadzać dodatkowe egzaminy na podyplomowe studia magisterskie, również. To rynek ma weryfikować jakość poszczególnych kierunków, a nie certyfikaty MENiS – uważa odchodzący właśnie rektor Szkoły Głównej Handlowej, prof. dr hab. Marek Rocki

Kończy pan drugą i ostatnią kadencję rektorską w Szkole Głównej Handlowej (wg ustawy nie można kandydować po raz trzeci). w jakiej kondycji pozostawia pan szkołę po tych 6 latach?

Wydaje mi się, że w gruncie rzeczy odniosłem sukces menedżerski. Oczywiście jest to ocena subiektywna, ale istnieje wiele obiektywnych przesłanek, przemawiających za tym, aby te dwie moje kadencje poczytywać za sukces. po pierwsze, udało mi się przeprowadzić inwestycje infrastrukturalne. Kupiliśmy nowe budynki w okolicach szkoły, doprowadzamy je do stanu używalności, zainstalowaliśmy tam kwestury, przygotowujemy sale do zajęć dydaktycznych. Otrzymaliśmy wiele wyróżnień Państwowej Komisji Akredytacyjnej oraz innych certyfikatów jakości. we wszystkich rankingach jesteśmy plasowani na pierwszych miejscach wśród polskich uczelni ekonomicznych. Jesteśmy czołowym ośrodkiem wprowadzającym kształcenie przez internet dla studentów zaocznych. Niebywałym sukcesem finansowym dla uczelni okazały się specjalistyczne kursy, szkolenia i studia podyplomowe. To wszystko powoduje, że 2/3 naszych wpływów pochodzi z innych źródeł niż budżet państwa. Biorąc pod uwagę fakt, że Ministerstwo Edukacji nie dało NAM w CIĄGU OSTATNICH 15 LAT ŻADNYCH PIENIĘDZY na inwestycje, można powiedzieć, że wypracowaliśmy bardzo przedsiębiorczy model zarządzania instytucją edukacyjną.

A ile obecnie otrzymuje SGH od ministerstwa?

40 mln zł rocznie. Ta kwota powinna być przynajmniej dwa razy większa. Wprawdzie sami wypracowujemy 80 mln zł dochodu rocznie, ale to i tak nie zaspokaja naszych potrzeb. Te dodatkowe 40 mln zł od MENiS mogłoby zostać przeznaczone na szybkie dokończenie inwestycji infrastrukturalnych. bo czas odgrywa tu ogromną rolę. Jeśli bowiem nie dopilnujemy szybkiej realizacji budowy budynków (i nie zaczniemy na nich zarabiać), pieniądze będą marnotrawione na bieżące utrzymywanie placu budowy. a inwestycje infrastrukturalne są niezbędne. Musimy podnieść standard i komfort nauczania, bo do 2013 roku będziemy mieli w Polsce niż demograficzny. Staniemy więc w obliczu bezlitosnej walki o studentów na -bądź co bądź – konkurencyjnym rynku usług edukacyjnych. Ponadto musimy mieć pieniądze na zatrzymanie w uczelni starej kadry naukowej i ciągłe kształcenie nowej. Dzisiaj standard nauczania w SGH jest bardzo wysoki, bo na jednego profesora przypada tylko 50 studentów. Dodatkowo zajęcia prowadzi ponad tysiąc doktorantów, a mamy jeszcze 250 asystentów. Jednak, żeby tę proporcję liczebności kadry naukowej do liczby studentów zachować, musimy zatrzymać naukowców w uczelni, czyli dobrze ich opłacać. Oni już dzisiaj dorabiają dodatkowo na 180 innych uczelniach. aby nie odeszli, trzeba im też zapewnić odpowiedni komfort pracy. bo nie może być tak, że na 6 pracowników uczelni przypada 1 biurko.

Z tego co wiem, wysokość finansowania uczelni przez MENiS to nie jedyna pana pretensja do rządzących. Głośno krytykuje pan np. nową ustawę o szkolnictwie wyższym. Dlaczego?

Bo, moim zdaniem, ta ustawa głęboko narusza autonomię uczelni wyższych. Rzecz w tym, że ta ustawa wyposaża MENiS w dziwne kompetencje. z jednej strony, ministerstwo będzie mogło określać kwoty finansowania poszczególnych uczelni, ale kontrola nad ich wydatkowaniem będzie spoczywała już na samych szkołach. z drugiej strony, uczelnie nie będą miały wpływu na układanie programów studiów, bo to będzie leżało w gestii ministerstwa. Moim zdaniem, powinno być dokładnie odwrotnie. Państwo powinno zająć się jedynie kontrolą wydatków, a programy nauczania powinni układać sami wykładowcy. No, trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś w ministerstwie będzie wiedział lepiej, w jaki sposób należy uczyć matematyki na UW, niż to wiedzą sami profesorowie z wydziału matematyki tej uczelni. Ponadto ja jestem liberałem i uważam, że o przydatności różnych modeli nauczania zadecyduje sam rynek pracy. Jeśli jakiś kierunek albo uczelnia uchodzi za źle przygotowującą do funkcjonowania w gospodarce wolnorynkowej, to po prostu nie ma wzięcia. o tym, który kierunek albo uczelnia jest dobra, zadecydują później sami pracodawcy. Proszę zwrócić uwagę, że dyplomy MBA są wydawane w Polsce nielegalnie. One nie mają żadnej ministerialnej akredytacji. a czy absolwenci tych studiów narzekają na brak pracy? Chyba nie. w Szkole Głównej Handlowej również wydajemy nielegalne dyplomy, bo mamy niecertyfikowany przez MENiS kierunek o nazwie Gospodarka Publiczna (któremu zresztą szefuje prof. Jerzy Hausner). Nigdy jeszcze w historii uczelni nie zdarzyło się tak, żeby jakikolwiek absolwent tego kierunku przyszedł później ze skargą, że wydaliśmy mu nielegalny dyplom.

Co się może zmienić w Szkole Głównej Handlowej po majowych wyborach do władz rektorskich, dziekańskich i senatu? Czy kandydaci startujący w wyborach do władz uczelni mają jakieś rewolucyjne programy?

Zmienić się może bardzo dużo. ale będą to raczej zmiany determinowane wejściem w życie nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. Ona jeszcze w życie nie weszła (nie wiadomo czy zostanie przyjęta przez parlament RP), ale intencje projektodawców są jasne. Chcą wprowadzić trójstopniowy system nauczania w szkołach wyższych, tzn. wprowadzić odrębne egzaminy na studia licencjackie, następnie – pod koniec tych pierwszych – na studia magisterskie i analogicznie – na doktorskie. w Szkole Głównej Handlowej oznaczałoby to pewną rewolucję, bo według starej tradycji prowadzimy jednolite, pięcioletnie programy kształcenia. Obecnie w SGH można zrobić, jeśli się chce, jedynie dyplom licencjacki, ale kontynuowanie nauki na studiach magisterskich nie jest związane z dostosowywaniem się do nowych standardów, np. punktacyjnych. To po prostu naturalne przedłużenie ścieżki nauczania. Wszyscy wiemy, czemu ma służyć ta zmiana. Chodzi o to, aby w dłuższej perspektywie ten drugi stopień (magisterski) był traktowany jako dodatkowa usługa edukacyjna, która mogłaby być wówczas odpłatna.
Osobiście nie uważam, żeby w samym wprowadzaniu dodatkowych egzaminów było coś szczególnie złego. Jednak, jako liberał, stanowczo twierdzę, że o tym, czy jest taka potrzeba, powinna decydować sama uczelnia, a nie ustawa.

Z prof. Markiem Rockim rozmawiał Michał Pietrzak
Businessman 2005-05-05
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?