Nawigacja
 
O strajku w Fiacie i związków zawodowych destruktywnej roli
5 marca w bielskiej fabryce Fiata rozpocznie się bezterminowy strajk. Załoga firmy podjęła taką decyzję, ponieważ dyrekcja spółki odmówiła zaakceptowania podwyżki minimalnej pensji z obecnych 1215 złotych do 1700 złotych (czyli „zaledwie” o 40%...), czego domagali się związkowcy. Wiadomość ta skłania do refleksji na temat destrukcyjnej roli związków zawodowych i ułomnego prawa w krajach realizujących drogę „socjalizmu z ludzką twarzą”.

Jak to jest możliwe, że zezwala się związkom zawodowym na prowadzenie szantażu względem przedsiębiorców? „Postulaty podwyżek” nie są bowiem, wbrew nazwie, propozycjami, ale opierają się o­ne na terroryzowaniu pracodawców, w dodatku niestety – w majestacie prawa. Jeżeli osoba pełnoletnia decyduje się zawrzeć umowę, zgodnie z którą zobowiązuje się do pracy za określone wynagrodzenie, to znaczy, że warunki umowy jej odpowiadały. Jeżeli zaś z pewnych przyczyn pracownik stwierdza, ze warunki przestały mu odpowiadać, to istnieje możliwość renegocjacji jej warunków. I wtedy - albo nowe warunki okazują się satysfakcjonujące dla obu stron i umowa trwa dalej, albo też niezadowolona strona ma prawo rozwiązać umowę na warunkach określonych w jej treści. Takie właśnie rozwiązanie powinno obowiązywać w kraju, który szczyci się mianem „państwa prawa”.

Tymczasem rzeczywistość jest zgoła odmienna. Pracownik może bowiem zrzeszyć się w związku zawodowym i domagać spełnienia swych żądań płacowych mając w zanadrzu możliwość szantażowania pracodawcy strajkiem. W ten sposób pracodawca ponosi zawyżone koszty pracy, ponieważ jest zmuszony wypłacać wynagrodzenia w kwotach wyższych niż te, które ukształtowałyby się na wolnym rynku. Jednocześnie ponosi straty na skutek przestoju w produkcji, zazwyczaj wiążącego się z okupacją zakładu, nie może więc czasowo zatrudnić nowych osób, które zastąpiłyby strajkujących wałkoni. W dodatku zaś – nie może zwolnić dyscyplinarnie pracowników, którzy nie wywiązują się swych zobowiązań (wszak w umowie zobowiązali się do świadczenia usług pracy) oraz są przyczyną gorszych wyników finansowych firmy.

Istniejący system prawny to istna paranoja. Normą powinno być to, że niewywiązanie się jednej ze stron umowy z podjętych zobowiązań powinno dawać drugiej stronie możliwość wycofania się z umowy i domagania się odszkodowania za poniesione straty. Podobnie strajk okupacyjny będący zajęciem cudzej nieruchomości i tym samym - naruszeniem prawa własności, powinien powodować sankcje - nie tylko cywilne, ale również karne. Tymczasem „ważny interes społeczny ludu pracującego miast i wsi” sprawia, że można bezkarnie uprzykrzać życie pracodawcy strajkami, doprowadzić do spadku renomy firmy, pogarszać jej wynik finansowy i jednocześnie narażać ją na możliwe procesy kontrahentów niezadowolonych np. z opóźnionych dostaw spowodowanych przerwami w produkcji. Jednocześnie szefowie związkowej mafii mają gwarancję swych posad, nie mogą być bowiem zwolnieni przez pracodawców, pomimo rozlicznych strat, których są przyczyną. Tak to pracodawca zmuszony jest hodować na swym łonie żmije finansując z własnej kieszeni działalność związków, która obraca się przeciwko niemu.

Nie jest zatem niczym dziwnym, że wartość ekonomiczna zakładu, w którym powstał związek zawodowy, ulega skokowemu obniżeniu o około 10%. Tyle właśnie kosztuje nas szkodliwa działalność związkowej mafii. Ale jakoś mało kto jest w stanie dostrzec siłę destrukcyjnego wpływu związków zawodowych na ogół gospodarki i zauważyć następujące zależności:

1.gdyby działalność związków była zakazana, a pracownicy mogli być pociągnięci do odpowiedzialności za straty spowodowane niewywiązywaniem się z umowy o pracę, pracodawcy pozbyliby się bardzo istotnego problemu stanowiącego jeden z największych typów ryzyka prowadzonej działalności. Byłby to więc czynnik zwiększający poziom inwestycji i przyciągający kapitał zagraniczny, tym samym zaś - zwiększający liczbę miejsc pracy. Tak więc likwidacja związków zawodowych zaowocowałaby nie tylko korzyściami dla pracodawców, ale również dla pracowników.

2.pracodawca ponoszący straty na skutek strajku dysponuje mniejszą pulą środków finansowych, zatem im dłużej trwa strajk, tym mniejsze są możliwości realizacji postulatów związkowców. Ponadto zwiększa się ryzyko upadłości firmy. Ty samym związkowcy podcinają gałąź na której sami siedzą.

3.gdyby związki zawodowe zostały zlikwidowane, wartość firm oczyszczonych z tych pasożytów wzrosłaby o wspomniane 10%. Proszę zwrócić uwagę, że przełoży się to na między innymi na wzrost wartości jednostek funduszy inwestycyjnych czy emerytalnych – zatem skorzystają na tym wszyscy. No może poza garstką związkowych darmozjadów, którzy zostaliby pozbawieni statusu nieusuwalnych z pracy „świętych krów”, jak również straciliby możliwość szkodzenia pracodawcom, którzy w dobrej wierze zatrudnili ich w swoich firmach.

Życzmy sobie zatem, żeby dla dobra nas wszystkich związki zawodowe bezpowrotnie zniknęły z naszej rzeczywistości.


Artykuł pochodzi z portalu Unii Polityki Realnej -
http://www.upr.org.pl/main/artykul.php?strid=1&katid=76&aid=4793
Wykorzystany za zgodą Autora. Dziękujemy.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?