Nawigacja
 
Czy nie ma na to kary?
Jakoś bez większego rezonansu minęła wypowiedź przewodniczącego Rady Nadzorczej ZUS Roberta Gwiazdowskiego, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych zbankrutuje za 9 lat.

Dr Gwiazdowski ujawnił tajemnicę Poliszynela, że pieniądze zabierane ludziom jako „składki” ubezpieczeniowe, są obracane bezpośrednio na wypłacanie bieżących emerytur zarówno w ZUS-ie, jak i tzw. Otwartych Funduszach Emerytalnych, które w portfelach mają przeważnie tylko obligacje Skarbu Państwa, a więc – powiedzmy sobie szczerze – szajs. Po drugie – około roku 2015 liczba emerytów zwiększy się o ok. 60% z uwagi na osiągnięcie wieku emerytalnego przez tzw. „wyż” powojenny.

Wydawałoby się, że jest to sprawa znacznie ważniejsza od tego, kto w Warszawie, czy dajmy na to, w Krakowie, jeszcze bardziej zadłuży miasto jako jego prezydent, ale niezależne merdia najwyraźniej uważają inaczej. O wiele bardziej rajcuje je, które żony zaprenumerują sobie „Twój Styl”, albo inne snobistyczne pismo, zaczną bywać na „imprezach” razem z „Frytką”, panną Kwaśniewską, panną Wałęsówną i innymi panienkami płci obojga, którzy przyjaciele wygrają przetargi na brukowanie placów i ulic, albo dostaną koncesje na hurtownie spirytusu – i tak dalej.

Widać wyraźnie, że tak zwane niezależne merdia to dobrze znane nam z czasów pierwszej komuny merdia dworskie, które doskonale wiedzą, że podstawowym obowiązkiem dworzanina jest głosić chwałę ręki, która akurat mu chleb daje, a nie mówienie swojemu narodowi prawdy. Toteż zamiast prawdy, wciskają mu lewdę, dzięki czemu komunistyczny park jurajski znów jest pełen wigoru i planów na przyszłość.

Ale mniejsza z tym, bo skoro o bankructwie ZUS mówi otwartym tekstem sam aktualny przewodniczący jego Rady Nadzorczej, to ten fakt tworzy sytuację prawną. Skoro bowiem wiadomo, że bankructwo ZUS jest nieuchronne, a kwestia, czy objawi się ono w gwałtownym wydłużeniu wieku uprawniającego do przejścia na emeryturę, czy w postaci restrykcyjnego obniżenia świadczeń (każdy dostanie równowartość 200 dolarów i niech idzie z Bogiem), czy w spowodowaniu jakiegoś pomoru starszych ludzi (kto nie wierzy w takie rzeczy, niech sobie przypomni, jak szybko po wojnie zniknęli z ulic polskich, czy sowieckich miast inwalidzi wojenni o widocznym kalectwie, na co zwrócił uwagę również Sołżenicyn) – to jak w takich okolicznościach potraktować przymusowe ściąganie owych nieszczęsnych „składek”?

Od razu nasuwa się art. 191 kodeksu karnego: „kto stosuje przemoc wobec osoby (...) w celu zmuszenia (...) do określonego działania”. Władza publiczna ściąga pod przymusem „składki”, co podpadałoby już pod ten przepis, a przecież są jeszcze inne, np. art. 282 kodeksu karnego: „kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przemocą (...) doprowadza inną osobę do rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym”, albo – jeszcze lepiej – art. 286 kodeksu karnego: „kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania”.

Cel w postaci „korzyści majątkowej” wydaje się w tym przypadku oczywisty: władza wyłudzając „składki” podtrzymuje płynność finansową państwa, z którego ciągnie „korzyści majątkowe” w postaci pensji i przywilejów. A może w grę wchodzą okoliczności eliminujące przestępczy charakter czynu?

Popatrzmy; art. 27 kk – „nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu przeprowadzenia eksperymentu ekonomicznego”, ale – „jeśli spodziewana korzyść ma istotne znaczenie poznawcze lub gospodarcze, a celowość eksperymentu jest zasadna w świetle aktualnego stanu wiedzy”. Z tego eksperymentu nie ma żadnej korzyści poznawczej ani gospodarczej, a w świetle aktualnego stanu wiedzy przeprowadzanie go nie jest wcale celowe. Wiadomo bowiem od dawna, że przymusowe ubezpieczenia społeczne są rodzajem kradzieży zuchwałej.

No to może art. 29 kk – „nie popełnia przestępstwa, kto działa w usprawiedliwionej nieświadomości bezprawności czynu”? To ewentualnie mogłoby wchodzić w grę, gdyby dr Gwiazdowski publicznie nie przestrzegł przed bankructwem ZUS. W tych warunkach przeświadczenie o braku bezprawności zmuszania ludzi do opłacania „składki” można tłumaczyć jedynie „upośledzeniem umysłowym”, albo „innym zakłóceniem czynności psychicznych”, nie pozwalającym sprawcy rozpoznać znaczenia czynu (art. 31 kk). Czy jednak takie zakłócenie czynności psychicznych nie jest aby spowodowane głęboką demoralizacją, wyrażającą się w przekonaniu, iż każde działanie władzy publicznej jest uprawnione?

Taka demoralizacja ociera się już o postać winy nieumyślnej, którą starożytni Rzymianie określali jako „rażące niedbalstwo” („nimia negligentia id est non intellegere quod omnes intellegunt” – rażące niedbalstwo jest to nie rozumienie tego, co wszyscy rozumieją), czyli osobliwą postać głupoty. A na to, jak wiadomo, nie ma lekarstwa. Na to może być tylko kara.


Informacje pochodzą z portalu Michalkiewicz.pl -
http://michalkiewicz.pl/gp_07-12-2006.php
Wykorzystane za zgodą Autora. Dziękujemy.

Publikacja dla „Gazeta Polska” · 7 grudnia 2006
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?