Nawigacja
 
Czy sprawiedliwość obraża godność?
3 lutego br. zakończył się w Paryżu Światowy Kongres Przeciw Karze Śmierci. Z tej okazji Benedykt XVI przekazał dla uczestników obrad przesłanie, w którym stwierdził m.in., że „kara śmierci stanowi obrazę ludzkiej godności”.

Ta deklaracja wywołała komentarze; ks. prof. Tadeusz Ślipko SJ zwrócił uwagę, że „stosowanie kary śmierci w uzasadnionych przypadkach jest częścią liczącego dwa tysiące lat nauczania Kościoła” w związku z czym J.Ś. Benedykt XVI mówiąc w ten sposób, „wypowiedział się zbyt pochopnie”.

Rzeczywiście punkt 2267 Katechizmu Kościoła katolickiego – warto zwrócić uwagę, że pod koniec lat 90-tych w stosunku do surowszej wersji poprzedniej złagodzony – głosi, że „kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.

Jeśli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przez napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są najbardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej. Istotnie, dzisiaj biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy «są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale»”.

Z jednej strony mamy potwierdzenie, że kara śmierci nie jest „wykluczona” , a zatem moralnie dopuszczalna, a z drugiej strony w tym samym punkcie katechizmu mamy szereg zastrzeżeń przeciwko niej, łącznie z sugestią, iż niezupełnie odpowiada ona „godności osoby ludzkiej”.

Charakterystyczne jest jednak zupełne pominięcie w Katechizmie kwestii, jak się wydaje podstawowej – czy kara śmierci jest sprawiedliwa, czy nie. Podstawowej – bo kara, nie tylko śmierci, ale każda – nie jest jakimś bezcelowym udręczeniem, tylko dolegliwością stosowaną w procesie wymierzania sprawiedliwości. Jeśli zatem nie byłaby sprawiedliwa, to należałoby ją wykreślić z arsenału kar, ponieważ jest oczywiste, że przy pomocy niesprawiedliwej kary nie da się wymierzyć sprawiedliwości.

Jeśli jednak kara śmierci jest sprawiedliwa, to ten fakt ma konsekwencje moralne, bo sprawiedliwość jest jedną z cnót chrześcijańskich, a więc nie może stać w opozycji wobec godności osoby ludzkiej. Z tego zapisu Katechizmu, pomijając już nawet wyjątkowe nagromadzenie poprawek, przebija napięcie, żeby nie powiedzieć – rozterka, między tradycyjnym, od dwóch tysięcy lat nauczaniem Kościoła, a wymaganiami – no właśnie, czego?

Paryski Kongres został zorganizowany przez Światową Koalicję Przeciwko Karze Śmierci, utworzoną w Rzymie w 2002 roku m.in. z inicjatywy Amnesty International – organizacji dążącej m.in. do eliminacji kary śmierci, rzymskiej Wspólnoty św. Idziego, której głównym zadaniem jest „krzewienie ekumenizmu”. Warto zwrócić uwagę, iż postulat zniesienia kary śmierci był już dawno forsowany przez Wielki Wschód Francji i inne obediencje masońskie, zwłaszcza o zabarwieniu lewicowym.

Nie oznacza to oczywiście, że paryski Kongres został zorganizowany z masońskiej inspiracji, chociaż oczywiście cele są w tym przypadku zbieżne. Czy stan napięcia między tradycyjnym, liczącym dwa tysiące lat nauczaniem Kościoła, a postulatem zniesienia kary śmierci, widoczny nie tylko w zacytowanym zapisie Katechizmu oznacza, że Kościół jest w awangardzie tego ruchu, czy też tylko próbuje dostroić się do intelektualnej mody inspirowanej poza nim?

Ale nie o to przede wszystkim mi chodzi, bo jak w świetle nawet złagodzonego brzemienia punktu 2267 Katechizmu potraktować deklarację J.Ś. Benedykta XVI, że kara śmierci „stanowi obrazę ludzkiej godności”. Tak poważny zarzut wypada rozważyć.

Przede wszystkim – czyją ludzką godność kara śmierci „obraża” – czy skazanego, czy też skazującego lub wykonującego? Wydaje się, że ludzkiej godności skazanego kara śmierci nie obraża – w przeciwnym razie musielibyśmy uznać, że wskutek skazania na śmierć krzyżową uszczerbku na godności doznał sam Pan Jezus, nie mówiąc już o setkach, a nawet tysiącach świętych męczenników, którzy ponieśli śmierć za wiarę, tysiącach patriotów, skazanych na śmierć za działalność na rzecz niepodległości swoich krajów i niezliczonych ofiarach totalizmów, uśmierconych w drodze morderstw sądowych, albo nawet bez pozorów legalności.

Skoro zatem kara śmierci, ani nawet morderstwo nie odziera z godności skazanego, ani zamordowanego, to może jednak odziera tego, który na śmierć skazuje, albo tę karę wykonuje? Ale zarówno sędzia, jak i kat, nie działają w imieniu własnym, tylko stosują prawo, któremu obiecali być posłuszni. Więc jeśli ktokolwiek jest w tym przypadku odpowiedzialny, to przede wszystkim ci, którzy prawa tworzą.

Ale oni z kolei muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy prawo przez nich tworzone jest sprawiedliwe. Jeśli bowiem tworzą sprawiedliwe prawa – to cóż w tej sytuacji miałoby odzierać ich z godności? Dotyczy to zwłaszcza kary śmierci, więc wygląda na to, że jeśli rzeczywiście chcemy potraktować tę sprawę poważnie, to nie uciekniemy od pytania, czy kara śmierci jest sprawiedliwa, czy nie.


Informacje pochodzą z portalu Michalkiewicz.pl -
http://michalkiewicz.pl/ncz_2007-02-18.php
Wykorzystane za zgodą Autora. Dziękujemy.

Publikacja dla „Najwyższy Czas!” · 18 lutego 2007
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?