Nawigacja
 
O obietnicy obniżki podatków
Kilka dni temu Pani Zyta Gilowska udzieliła wywiadu, w którym nakreśliła swoją wizję kształtu podatków na najbliższe lata. Poruszona została kwestia obniżki stawek podatku dochodowego od osób fizycznych od 2009 roku oraz zmniejszenia jego progresywności dzięki redukcji liczby progów podatkowych do dwóch. Ponadto granica między owymi progami miałaby zostać ustalona na poziomie sprawiającym, że tylko osoby o bardzo wysokich dochodach podlegałyby progresji podatkowej. Jednocześnie Pani minister poinformowała, że rozważana jest redukcja składki na Fundusz Pracy z 2,45% na 1-1,2% oraz połączenie go z Funduszem Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Środki umożliwiające obniżkę składek i podatków miałyby pochodzić z wpływów uzyskanych dzięki wzrostowi gospodarczemu zakładanemu na poziomie powyżej 5%.

Zważywszy, że od lipca rozpocznie się zmniejszanie wysokości składki płaconej na ubezpieczenie rentowe (docelowo o 6 punktów procentowych), oznaczałoby to całkiem znaczący spadek obciążeń pozapłacowych dla pracodawców i wzrost wynagrodzeń netto pracowników. W dodatku spłaszczenie progresji w podatku dochodowym sprawiłoby, że obywatele w mniejszym niż do tej pory stopniu byliby karani za pracowitość, efektywność, przedsiębiorczość, wykształcenie i inne czynniki przekładające się na osiąganie wysokich zarobków. Likwidacja zaś jednego z funduszy oznaczałaby mniejsze koszty funkcjonowania biurokracji państwowej. Innymi słowy – same korzyści.

Zanim jednak popadniemy w euforię, weźmy pod uwagę kilka faktów:

Po pierwsze – obietnice podjęcia działań mających szanse zyskać akceptację społeczną są narzędziem pracy każdego polityka. Przez ostatnie lata słyszeliśmy wiele opowieści „ku pokrzepieniu serc” i doskonale wiemy, że rzadko kiedy słowa polityków przeradzają się w czyny.

Po drugie – do przeprowadzenia obniżek nie wystarczy dobra wola ministra finansów, ale potrzebne jest jeszcze wsparcie parlamentu, który ma skłonność do wydawania dodatkowych środków uzyskanych z powodu stosunkowo wysokiego wzrostu gospodarczego na „podlizanie się” swojemu elektoratowi. Niestety zasady psychologiczne są pod tym względem sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem – ludzie lepiej odbierają rozdawnictwo pieniędzy i otrzymanie czegoś podanego na tacy niż obniżenie podatków i stworzenie potencjału do osiągania wyższych dochodów ze swej pracy.

Po trzecie – kumulacja obietnic przypomina „kiełbasę wyborczą”, którą jesteśmy każdorazowo karmieni przy okazji zbliżającego się terminu pójścia do urn wyborczych. Słuchając słów Pani Gilowskiej można odnieść wrażenie, że wkrótce szykują się jakieś wybory.

Nie wiem czy Państwo uwierzą, ale faktycznie – wkrótce odbędą się wybory do Sejmiku Województwa Podlaskiego. Poprzedni sejmik został tam rozwiązany z powodu niemożności wyboru władz – siły PiS i PO rozłożyły się bowiem w miarę równo i nie udało się ustalić kto będzie rządził województwem.

No to już wszystko jasne…


Artykuł pochodzi z portalu Unii Polityki Realnej -
http://www.upr.org.pl/main/artykul.php?strid=1&katid=156&aid=4864
Wykorzystany za zgodą Autora. Dziękujemy.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?