Nawigacja
 
O kontrowersyjnych propozycjach Rzecznika Praw Ucznia

W ostatnim tygodniu Rzecznik Praw Ucznia zgłosił adresowany do polityków postulat, który przywrócił mi wiarę w rozsądek przynajmniej niektórych funkcjonariuszy państwowych. Pan Krzysztof Olędzki zaproponował trzy zmiany w systemie oświaty: zniesienie przymusu szkolnego, likwidację karty nauczyciela oraz ujednolicenie systemu finansowania placówek oświatowych. Omówmy po kolei konsekwencje powyższych propozycji.

Zniesienie obowiązku szkolnego jest najbardziej kontrowersyjnym pomysłem pana Rzecznika napotykającym na niejako naturalny opór społeczeństwa. W powszechnym mniemaniu istnienie grupy osób nie posiadających żadnego wykształcenia wiązałoby się ze wzrostem analfabetyzmu, przestępczości, bezrobocia oraz spowodowałoby inne negatywne konsekwencje. Ponadto – ach to myślenie kategoriami społecznymi i decydowanie za kogoś! – uważa się, że pomysł pozbawienia części społeczeństwa dostępu do „zdobyczy socjalnej” w postaci „darmowej” edukacji byłoby czymś niewłaściwym niejako z założenia i nie można nikogo pozbawiać tego przywileju, nawet gdyby bezpośrednio zainteresowane osoby chciałyby się go zrzec. Tak, wiem – zapewne w tym miejscu chcą Państwo zaprotestować twierdząc, że decyzji nie podejmują osoby zainteresowane tylko ich rodzice… Jednak nie zapominajmy, że to właśnie rodzice są osobami, na których powinna spocząć odpowiedzialność za własne dzieci – wprowadzenie społecznej kontroli nad tym jak rodzice wpływają na przyszłość swego dziecka i ingerowanie w ten proces (poza skrajnymi patologicznymi przypadkami) jest równoznaczne z odebraniem praw rodzicielskich.

Nie chcę nikogo przekonywać do zniesienia obowiązku szkolnego – wiem bowiem, że jest to postulat odbierany jako maksymalna skrajność. Chciałbym jednak przedstawić kilka argumentów sprawiających, że propozycja pana Rzecznika nie będzie odbierana tak bardzo negatywnie i skłoni być może do pewnych refleksji.

Po pierwsze – jeśli rodzice chcieliby uniemożliwić własnemu potomstwu zdobycie chociażby podstawowego wykształcenia, z reguły oznaczałoby to, że ich niski poziom intelektualny jest gwarancją, że niezależnie od przymusowej edukacji, ich dzieci nie osiągną sukcesów w szkole. Postawa taka świadczyłaby bowiem o patologii rodziców – nawet niewykształcone osoby darzące swe potomstwo rodzicielskimi uczuciami skłonne są posłać dzieci do szkoły, ponieważ doceniają wagę wykształcenia w życiu nawet jeśli im samym nie było dane tego zaznać.

Po drugie - negatywne podejście rodziców do edukacji, brak pomocy w nauce i obojętny stosunek do dziecka (kto z normalnie myślących rodziców nie chciałby kształcić swoich dzieci!), złej jakości geny odziedziczone po rodzicach i prawdopodobnie patologiczne środowisko sprawiają, że już na samym starcie życiowym powstaje dystans nie do nadrobienia. Dziecko takich rodziców prawdopodobnie byłoby utrapieniem nauczycieli, dawałoby zły przykład kolegom z klasy i zaniżałoby poziom pozostałych uczniów. Nie twierdzę oczywiście, że to byłaby reguła, jednak być może mniejszym złem byłby lepszy rozwój dzieci posiadających „normalnych” rodziców i mających szanse coś osiągnąć zamiast wyrównywania szans życiowych dokonywanego na siłę przez państwo pomimo znacznego oporu materii ze strony rodziców i splotu wspomnianych niekorzystnych czynników.

Po trzecie – prosty schemat psychologiczny sprawia, że od wykonywania obowiązków bardziej cenimy sobie czynności dokonywane dobrowolnie. Zmiana „obowiązku szkolnego” na „przywilej edukacji” stałaby się czynnikiem wpływającym pozytywnie na stosunek dzieci do nauki oraz rodziców do procesu kształcenia własnych dzieci. Jakościowa metamorfoza pojęcia nauczania spowodowałaby jeszcze większy efekt, jeżeli towarzyszyłyby jej działania zwiększające atrakcyjność szkoły. O tym również pan Rzecznik pomyślał zgłaszając dwa pozostałe postulaty.

Likwidacja karty nauczyciela jest propozycją, która musi spotkać się z poparciem każdej osoby uważającej się za liberała gospodarczego. Oznaczałaby ona zniesienie przywilejów jednej z grup zawodowych, co samo w sobie jest słusznym celem (chociaż oczywiście nie uważam, że akurat nauczyciele powinni być ich w pierwszej kolejności pozbawieni – to powinno dotyczyć dokładnie wszystkich preferencyjnie traktowanych zawodów). Wymusiłaby też większe zaangażowanie nauczycieli w wykonywaną pracę, podnoszenie swych kwalifikacji, ponadto zaś pozbawiając statusu nieusuwalności nauczycieli mianowanych i dyplomowanych zmniejszyłaby liczbę wypalonych zawodowo lub sfrustrowanych pedagogów negatywnie wpływających na wspomnianą już atrakcyjność szkoły i procesu edukacji.

Ujednolicenie systemu finansowania szkół wiążące się z wprowadzeniem zasady dotacji zależnej wyłącznie od liczby uczniów wprowadziłoby zdrową rywalizację między placówkami oświatowymi. Przejawiłoby się to w lepszym zaspokajaniu potrzeb uczniów i rodziców (nie tylko ściśle związanych z edukacją, ale również z usługami dodatkowymi typu: świetlica, prowadzenie stołówki, rozwijanie zainteresowań, funkcje wychowawcze), koniecznością racjonalizowania wydatków, starannego doboru kadry pedagogicznej, dbaniu o wizerunek szkoły, bezpieczeństwo wychowanków itd. Propozycja ta w swej konstrukcji przypomina koncepcję czeku oświatowego propagowanego przez UPR i prowadzi do identycznych efektów.

Pan Rzecznik postuluje też możliwość zakładania mikroszkół (placówek w budynkach mieszkalnych kształcących małe grupy uczniów) oraz prowadzenia edukacji domowej, która w krajach anglosaskich osiąga coraz to większą popularność. Nowe formy kształcenia pozwalają na bardziej indywidualne podejście do uczniów, są bardziej efektywne od tradycyjnego szkolnictwa pod względem wychowawczym oraz oferują większą elastyczność programu kształcenia. Ponadto zaś – dają rodzicom możliwość większego wpływu na kształcenie swoich dzieci lub wręcz – osobistego zaangażowania w proces edukacji.

Tak więc popierając inicjatywę pana Rzecznika wyrażamy nadzieję, że zostanie ona rozważona przez prawodawców, spowoduje szerszą dyskusję społeczną i zaowocuje realizacją przynajmniej części pomysłów, które są zarówno słuszne jak i nie wzbudzają większych kontrowersji.

Autor jest Prezesem Okręgu Mazowieckiego UPR
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 100% [1 głos]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]