Nawigacja
 
Referendum w sprawie podwyżki podatków

Tydzień temu pan Premier Kaczyński zapowiedział chęć przeprowadzenia referendum na temat podniesienia podatków dla najbogatszych Polaków. Środki miałyby zostać przeznaczone na spełnienie roszczeń pracowników służby zdrowia. Przy okazji Premier nie wykluczył, że w referendum padnie również pytanie na temat prywatyzacji służby zdrowia. Tradycyjnie już – punkt po punkcie – przeanalizujmy pomysł rządu.

Na pierwszy rzut oka koncepcja przeprowadzenia referendum w sprawie zwiększenia podatków sprawia, że każdemu liberałowi nóż się w kieszeni otwiera. Tematów, jak podwyższenie podatków wpływa na dobrobyt społeczeństwa i kondycję gospodarki oraz dlaczego akurat najbogatsi mają ponosić większe koszty na państwową służbę zdrowia, skoro akurat sami najczęściej z niej w ogóle nie korzystają, nie będę poruszał. Są to bowiem kwestie oczywiste, a udowadnianie dogmatów jest bezcelowe. Natomiast po pierwszej negatywnej reakcji na pomysł rządu, zastanowiła mnie inna rzecz – o dziwo pozytywna.

Nie wiem czy Państwo zwrócili uwagę, ale propozycja pana Premiera ma pewien wydźwięk edukacyjny. Dla przeciętnego obywatela budżet to worek z pieniędzmi, które można rozdawać wedle uznania. Nie zastanawia się on skąd w ogóle te pieniądze się tam biorą, a już tym bardziej nie zdaje sobie sprawy, jakie kwoty on sam do tego budżetu odprowadza - w sposób bezpośredni i pośredni. Postawione pytanie informuje społeczeństwo wprost o fakcie, że aby zaspokoić roszczenia jakichś grup zawodowych, trzeba obciążyć kogoś innego podatkami. Może nie jest to jakieś szczególne odkrycie, ale nie przypominam sobie takiego przypadku, w którym powyższa zależność byłaby przedstawiona przez polityka z jakiejkolwiek partii rządzącej w sposób tak bezpośredni jak proponowana treść pytania w referendum. Mam więc nadzieję, że powyższe pytanie oddziała na ekonomiczną edukację społeczeństwa, tym samym zaś – zwiększy zainteresowanie liberalnymi pomysłami na uzdrowienie sytuacji w kraju.

Jednak gdyby referendum doszłoby do skutku, mam smutne przeświadczenie, że większość głosujących poparłaby postulat podniesienia podatków – albo pod wpływem litości dla pielęgniarek, albo chociażby z prymitywnej chęci dokopania bogatym. Odmienny los zapewne czekałby ewentualne pytanie o prywatyzację służby zdrowia, ponieważ d***kratyczna większość niestety potrafi co najwyżej zabrać się za rozwiązywanie skutków problemów (skutkiem czego borykamy się od lat z tymi samymi tematami) zamiast dotrzeć do ich źródeł i załatwić kwestię raz a dobrze.

Pytanie brzmi – jaka jest intencja rządu? Jeżeli pan Kaczyński rzucił propozycję referendum nie zamierzając go tak naprawdę przeprowadzać tylko chcąc uzmysłowić społeczeństwu prosty fakt, że podniesienie pensji w budżetówce oznacza konieczność podniesienia podatków, to chwała mu za to. Jeżeli zaś postanowił ugiąć się pod presją żądań pracowników służby zdrowia, a referendum jest mu potrzebne do podniesienia podatków bez narażania się na zarzuty przeciwników politycznych („PiS jest i będzie za obniżką podatków, ale taka była wola społeczeństwa, którą bardzo szanujemy i której nie mogliśmy zignorować”), to jego cynizm nie zna granic.

Jeżeli zachodzi ten drugi przypadek, to chciałbym przestrzec pana Premiera – jeśli rząd pójdzie na ustępstwa wobec pielęgniarek, to za chwilę zaczną strajk kolejne grupy zawodowe i to prawdopodobnie kilka naraz. Oczywistym jest, że biorąc pod uwagę charakter pracy pielęgniarek i otrzymywane wynagrodzenie, powinny one zarabiać więcej. Ale niech będzie to efektem prywatyzacji służby zdrowia, na skutek której kwoty marnowane przez nikomu niepotrzebną biurokrację z Ministerstwa Zdrowia i NFZ zostaną przeznaczone na wynagrodzenie dla tych, którzy w odróżnieniu od urzędników świadczą usługi faktycznie użyteczne.

Autor jest Prezesem Okręgu Mazowieckiego UPR
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?