Nawigacja
 
O autostradzie A4 słów kilka

Do absurdów wynikłych z decyzji urzędników zdążyliśmy się już wszyscy przyzwyczaić. Podobnie nie jest specjalnie odkrywcze twierdzenie, że największe patologie w gospodarce tworzą się na styku sektora prywatnego z sektorem państwowym. Wiemy również, że niektóre prywatne firmy są z niewiadomych powodów (a jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi…) traktowane przez urzędy państwowe preferencyjnie. Budzi to co prawda negatywne odczucia, jednak biorąc pod uwagę powszechność takich sytuacji, rzadko kiedy kolejna informacja na ten temat budzi jakieś większe emocje. Jednak czasami urzędnicy potrafią przejść samych siebie i podnieść ciśnienie normalnemu człowiekowi, który rozumuje kategoriami zdroworozsądkowymi.

W ostatnim tygodniu bowiem podano do publicznej wiadomości informację, która w normalnym kraju mogłaby się pojawić co najwyżej w ramach dowcipu na prima aprilis. Dotyczyła ona autostrady A4 a ściślej rzecz biorąc aneksu do umowy między Stalexportem zarządzającym płatnym odcinkiem tej trasy a rządem. Otóż w ramach tego aneksu rząd zobowiązał się do nie modernizowania dróg alternatywnych dla autostrady, czyli znajdujących się bliżej niż 30 kilometrów od niej. Pewien zakres prac co prawda jest dopuszczalny, ale pod warunkiem, że nie poprawi on przepustowości tych dróg ani nie skróci okresu podróżowania nimi. Krótko mówiąc – w wyniku podpisanego porozumienia nastąpił totalny zastój w remontach okolicznych dróg oraz niczym nieuzasadnione wzmocnienie pozycji Stalexportu.

Dodatkowego powodu do zbulwersowania dostarcza fakt, że trasa A4 na tym odcinku jest autostradą tylko z nazwy. Ciągnący się od kilku lat nieustanny remont tej drogi sprawia, że przez wiele kilometrów podróżuje się jednym pasem, a maksymalna prędkość możliwa do uzyskania w takich warunkach nie odbiega od tej, z którą jeździ się po jednopasmówkach. Opłata, którą kierowcy ponoszą za przejazd taką pseudoautostradą, zdecydowanie nie jest warta jakości świadczonych usług. Jeśliby uznać, że autostradą są trasy, które spełniają wymogi ustalone dla autostrady, to każdy kierowca powinien wygrać ze Stalexportem sprawę w sądzie otrzymując zwrot kosztów przejazdu plus odszkodowanie za wprowadzanie w błąd co do standardu koncesjonowanej drogi. Nie wiem oczywiście czy w „państwie prawa” sąd dokonałby właśnie takiej interpretacji, niemniej jednak gorąco zachęcam Państwa do spróbowania – pierwsze wygrane w takich prawach sprawiłyby może, że Stalexport zintensyfikowałby wysiłki na froncie robót i doprowadził jednopasmówkę A4 do standardu autostrady już w obecnej pięciolatce.

Bez masowych roszczeń niezadowolonych klientów prawdopodobnie prace posuwać się będą w podobnie ślamazarnym tempie jak do tej pory. W końcu kierowcy i tak uiszczają haracz niezależnie od jakości trasy, a konkurencyjne drogi zgodnie z podpisanym aneksem nie mogą być modernizowane… Jest to kolejny dowód na to, że istnienie monopoli jest szkodliwe dla konsumentów. Powstaje jednak pytanie: czemu rząd się zgodził na podpisanie takiego aneksu?

Weźmy trzy możliwe odpowiedzi:
a) rząd kierował się interesem kierowców i troską o szybkie tempo budowy autostrad
b) intencją rządu była ochrona miejsc pracy pracowników zatrudnionych przy pobieraniu opłat za korzystanie z autostrady A4, którzy mogliby zostać zwolnieni w przypadku podniesienia standardów konkurencyjnych dróg
c) czynniki stojące za podpisaniem aneksu miały charakter korupcjogenny.

Gdyby to było audiotele z wysokimi wygranymi za udzielenie poprawnej odpowiedzi, to którą opcję by Państwo wybrali dzwoniąc pod 0-700?

Autor jest Prezesem Okręgu Mazowieckiego UPR
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [1 głos]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]