Nawigacja
 
O sposobie na weryfikację rzeczywistej liczby bezrobotnych

Oficjalna stopa bezrobocia w Polsce wynosi około 12%, jednak coraz częściej pracodawcy narzekają na trudności związane ze znalezieniem rąk do pracy – i to nie tylko specjalistów, ale również pracowników niewykwalifikowanych i osób chętnych do nauczenia się zawodu. Na forach internetowych ścierają się opinie osób uważających, że wysokie bezrobocie nadal jest w Polsce problemem oraz tych, którzy twierdzą, że bezrobotni to tak naprawdę osoby, które nie chcą podjąć żadnej pracy. Kto ma rację? Odpowiedź na to pytanie staje się łatwiejsza po przeczytaniu niniejszego artykułu.

Sposób na zbadanie rzeczywistej skali bezrobocia wymyślili pracownicy Urzędu Pracy w Słupsku. Zorganizowali oni targi pracy, na które zaprosili wszystkich bezrobotnych z regionu (6146 osób). Firmy uczestniczące w targach zgłosiły zapotrzebowanie na 3000 pracowników, zatem było to relatywnie duże przedsięwzięcie dające realne szanse na znalezienie pracy. Okazało się jednak, że:
- 1305 osób w ogóle nie raczyło się pojawić na targach
- 458 osób co prawda się pojawiło, ale powiadomiły one PUP, że właśnie znalazły sobie pracę, ale zapomniały o tym fakcie poinformować urząd wcześniej
- pozostałe 4383 osoby pojawiły się na targach, ale zaledwie 500 z nich w ogóle chciało rozmawiać o zatrudnieniu, a 300 ostatecznie podpisało umowy o pracę.

Nie można oczywiście zakładać, że region słupski jest reprezentatywny dla całego kraju, jednak powyższe liczby pozwalają sobie wyrobić opinię na temat faktycznej skali bezrobocia. Okazuje się bowiem, że zaledwie 8% zarejestrowanych bezrobotnych jest skłonna w ogóle rozmawiać na temat podjęcia pracy! Chciałbym w tym miejscu uprzejmie przypomnieć, że zgodnie z definicją ustawową bezrobotny to osoba pozostająca bez pracy, ale jej aktywnie poszukująca i skłonna do jej podjęcia…

Tak więc w świetle prawa wszystkie osoby, które pojawiły się na targach, ale nie były skłonne podjąć rozmów na temat zatrudnienia, nie są bezrobotnymi. W tym przypadku mówimy o 63% osób figurujących w rejestrze słupskiego PUP…
Dalsze 7% to osoby, które nie zadbały o dopełnienie formalności związanych z wyrejestrowaniem się z listy bezrobotnych, ewentualnie pracowały wcześniej „na czarno” i postanowiły się ujawnić w momencie, w którym ten fakt mógł wyjść na jaw.

O sytuacji pozostałych 21%, które nie pojawiły się na targach, trudno wnioskować. Być może przyczyną absencji był jakiś usprawiedliwiony czynnik losowy, jednak przypuszczam, że osoby naprawdę chcące znaleźć zatrudnienie potraktowałyby takie targi jako sporą szansę na odmianę swojego losu. Załóżmy, że połowa z nich to osoby, które nie mogły przybyć, a druga połowa to ci, którzy nie byli zainteresowani podjęciem pracy.

Jakby więc nie patrzeć okazuje się, że 80% z liczby zarejestrowanych bezrobotnych to osoby, które żadnej pracy podjąć nie zamierzają albo już ją znalazły. Zaledwie 20% to osoby, które można uznać za faktycznie poszukujące pracy. Muszą Państwo przyznać, że powyższe dane mogą wywrzeć wpływ na zmianę poglądów odnośnie skali bezrobocia…

Powyższa historia być może będzie miała dalszy ciąg. Okazało się bowiem, że słupski PUP dzięki zorganizowaniu targów wykreślił z listy bezrobotnych wszystkich tych, którzy nie przyjechali oraz tych, którzy postanowili się wyrejestrować z uwagi na fakt znalezienia pracy. Ze statystyk ubyło więc 1763 bezrobotnych i co ważniejsze – wydatki na zasiłki i składki na ubezpieczenia zdrowotne zmniejszyły się o 140 tysięcy złotych miesięcznie. Skoro więc spadek ilości bezrobotnych w Słupsku o 30% spowodował oszczędności we wspomnianej kwocie, oznaczałoby to, że gdyby podobny proces dokonał się w skali całego kraju, to z oficjalnych statystyk ubyłoby 600.000 osób, a oszczędności wyniosłyby około 48 milionów złotych miesięcznie czyli 570 milionów rocznie. Nie śmiem już obliczać możliwych do zaoszczędzenia kwot, gdyby wykreślić z rejestru także tych, którzy nie chcieli prowadzić rozmów odnośnie zatrudnienia…

Podobno inne Urzędy Pracy zamierzają brać przykład ze Słupska i mają w planach organizowanie podobnych targów. Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej postanowiło nawet zorganizować specjalny program będący ogólnopolską realizacją słupskiego projektu. Pomysł ten jest warty pochwały – umożliwi on bowiem oszacowanie rzeczywistej liczby bezrobotnych, ponadto zaś zmniejszy się marnotrawstwo kwot wydatkowanych z budżetu na cwaniaków chcących wyłudzić świadczenia. A jeśliby w ślad za tym poszło zmniejszenie liczby etatów w MPiPS na skutek zmniejszenia liczby bezrobotnych, którymi ministerstwo to się „opiekuje” to już w ogóle byłby szczyt szczęścia.

Autor jest Prezesem Okręgu Mazowieckiego UPR
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?