Nawigacja
 
O (nie)odpowiedzialności ZUS-u za swoje własne działania

Dwa tygodnie temu „Rzeczpospolita” opisała przypadek pana Ireneusza L. z Płocka, który na własnej skórze przekonał się w jakim stopniu ZUS wkomponowywuje się w ideę „państwa opiekuńczego” i jak bardzo dba o dobro ubezpieczonego.

Kilka lat temu przy okazji reformy samorządowej, nastąpiła reorganizacja oddziałów ZUS w wyniku której zaginęła część akt – w tym dokumenty pana Ireneusza. Niestety - to na ubezpieczonym spoczywa ciężar udowodnienia okresu ubezpieczenia, nawet jeśli winowajcą zagubienia dokumentów jest ZUS. Ty samym więc – pan Ireneusz nie otrzymał należnej emerytury, na którą zapracował płacąc przez kilkadziesiąt lat składki zgodnie z wysokością narzuconą przez „opiekuńcze państwo”. Przegrał też z tego tytułu sprawę w sądzie, ponieważ sąd apelacyjny uznał, że to jego obowiązkiem było udokumentowanie stażu pracy i wysokości odprowadzanych składek, a ewentualne zaniedbania ze strony ZUS nie zmieniają tego faktu.

Jeśli taki jest wyrok sądu, to trzeba się z nim pogodzić – w końcu sądy działają w oparciu o przepisy prawa. Jeśli jednak owe przepisy przerzucają odpowiedzialność za bałagan w ZUSie na ubezpieczonego, to doprawdy trudno tu mówić o sprawiedliwości. Jest to również kolejny przykład unaoczniający wady systemu ubezpieczeń zarządzanego przez państwo. Postarajmy się odpowiedzieć na kilka prostych pytań:

- czy wyobrażacie sobie Państwo by jakakolwiek prywatna firma obciążała Was obowiązkiem kolekcjonowania dokumentów z ostatnich 40 lat?
- czy prywatna firma ubezpieczeniowa dopuściłaby do sytuacji, w której klient miałby nie otrzymać należnego świadczenia z powodu zagubienia dokumentów wewnątrz firmy?
- czy byłaby możliwa sytuacja, w której ubezpieczony w prywatnej firmie nie miałby na bieżąco dostępu do stanu swojego rachunku (lub chociaż nie otrzymywałby cyklicznie wyciągów), żeby mógł kontrolować saldo oraz kwoty wpłat, a kwestie sporne wyjaśniać zaraz po ich powstaniu?

No właśnie… Prywatna firma po prostu nie mogłaby dopuścić do takich sytuacji. Ubezpieczyciele (podobnie jak banki) są instytucjami, którymi powierzamy swoje oszczędności. Ich renoma wśród klientów jest więc dużo ważniejsza niż w przypadku firm o innym profilu działalności. Każdy przypadek podobny do tego, który spotkał pana Ireneusza, oznaczałby spadek zaufania do firmy ubezpieczeniowej, odpływ klientów i wymierne straty finansowe. Jedynie monopolista na rynku (w postaci ZUS-u) może w tak skrajny sposób nie przejmować się opinią publiczną i podejmować działania w wyniku których dowolna prywatna firma szybko zakończyłaby swoje istnienie na rynku.

Zrzucenie na ubezpieczonego odpowiedzialności za porządek (lub jego brak) w archiwach ZUS-u jest zresztą elementem celowej strategii. Każdy przypadek podobny do tego, który spotkał pana Ireneusza jest bowiem źródłem oszczędności w budżecie tej organizacji. Nie wiem czy przypominają sobie Państwo sytuację sprzed kilku lat, kiedy to ZUS zaczął się domagać od ubezpieczonych dostarczenia druków RP-7 z wysokością wpłacanych składek od WSZYSTKICH dotychczasowych pracodawców celem obliczenia tzw. kapitału początkowego? Powyższa zachcianka była źródłem wielu problemów spowodowanych niemożnością uzyskania dokumentów od firm, które np. zlikwidowały już swoją działalność. Jeśli ubezpieczony potrafił udowodnić staż pracy, ale nie miał zaświadczenia o wysokości zarobków, ZUS w swej łaskawości uznawał staż pracy zakładając, że ubezpieczony otrzymywał przez cały okres zatrudnienia w danej firmie płacę minimalną…

Czy zatem opisywane powyżej procedery nie są wystarczającym argumentem za likwidacją monopolu ZUS-u? Czy konstrukcja przepisów prawnych umożliwiających jawne obrabowanie ubezpieczonych z ich pieniędzy nie świadczy jak najgorzej o „państwie opiekuńczym” i „zdobyczy socjalnej” w postaci przymusowych ubezpieczeń? Dlaczego zatem widząc to wszystko nie domagamy się niezwłocznej likwidacji tej złodziejskiej instytucji?

Jeśli ktoś dalej nie jest przekonany co do powyższych spostrzeżeń, to namawiam, żeby porównał sobie stopę, według której rewaloryzowane są składki w ZUS, z wynikami funduszy inwestycyjnych w ciągu ostatnich kilku lat. Zgodnie z dzisiejszymi doniesieniami prasowymi, najlepszy fundusz akcyjny pomnożył kapitał inwestorów o 475% w ciągu ostatnich 5 lat. Najgorszy osiągnął wynik 192%. A czy wiedzą Państwo ile wyniosła w tym okresie rewaloryzacja składki w ZUS? Szczerze przyznam, że tego nie sprawdzałem, żeby się (i Państwa) niepotrzebnie nie denerwować. Ale tym wszystkim, którzy są oburzeni nazwaniem ZUS-u złodziejską instytucją, polecam odnalezienie tych danych w necie. Tylko sugerowałbym dobrze zamknąć drzwi - żeby Państwa współpracownicy/rodzina/sąsiedzi (niepotrzebne skreślić) nie usłyszeli jak klniecie.

Autor jest Prezesem Okręgu Mazowieckiego UPR
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 50% [1 głos]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 50% [1 głos]