Nawigacja
 
Państwowa poczta dostarcza list przez 2 tygodnie w 1 mieście
Dziś, 15 listopada 2006 r., otrzymałem list zwykły z odbitym datownikiem 31.10. To wyjaśnia opór państwowej poczty przed jakąkolwiek konkurencją. Być może 1,30 zł w ramach jednego miasta to zbyt mało, by w krótszym czasie dostarczyć przesyłkę. Być może państwowa firma zajęta była składaniem i roznoszeniem ulotek wyborczych. Fakt jest faktem.

Odpowiedzialnych oczywiście nie ma, ponieważ firma jest państwowa, a "list zwykły" podobnie jak i "priorytet" - o czy mało kto wie - nie mają ustalonego maksymalnego czasu dostarczenia. Dojdą kiedy dojdą, lub nie - przecież gdy nie są polecone, nie ma żadnego dowodu, że były wysłane... Choć trzeba zaznaczyć, że znakomita większość dochodzi.

Wkrótce państowa firma, przedsiębiorstwo użyteczności publicznej mające przywileje, zostanie poddana konkurencji dzięki... przepisom Wspólnoty Europejskiej. Czy efekt będzie taki, jaki był na rynku przesyłek kurierskich, na którym pierwotny monopol został zgruzgotany przez konkurencję?

Kto - personalnie - odpowiada za utrzymywanie tego przedsiębiorstwa w tak skostniałej formie? Czy zarządzający nim działali (działają?) na szkodę firmy i na rzecz obecnej i przyszłej konkurencji? Czy związki zawodowe hamują niezbędne zmiany z uwagi na brak świadomości, ochronę interesu własnego czy też z inspiracji konkurencji?

Czy, prócz UPR, jest w Polsce partia polityczna, która wyzbywszy się tchórzostwa i chęci obsadzania poczty, po każdych wyborach, od centrali po pocztowe doły swoimi ludźmi - powie wyraźnie: "sprywatyzujmy Pocztę tak, by listy były tańsze i dochodziły w ciągu doby!" ?


Artykuł pochodzi z portalu Unii Polityki Realnej -
http://www.upr.org.pl/main/artykul.php?strid=1&katid=156&aid=4108
Wykorzystany za zgodą Autora. Dziękujemy.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?