"Polska powinna być solidarna, ale nie socjalistyczna."
Hmm... O czym dziś warto napisać tematów jest wiele, ale mam wrażenie, że wszystkie niemalże już przerabialiśmy...

Bo co nowego jest w pomyśle na nowy podatek 2% (zwany składką pielęgnacyjną)? Minister Religa szuka kolejnych pieniędzy do zasypania bezdennej dziury w 'służbie zdrowia'. Niestety jest to syzyfowa praca - cokolwiek byśmy do tej dziury nie wrzucili, ona pozostanie. Czy Pan minister jescze o tym nie wie? Chyba trzeba do niego jakiś list napisać...

Co nowego jest w tym, że CBA zatrzymało dyrektorkę Bemowskiego Centrum Kultury? Przecież od dawna rządzący Polską wolą zwalczać korupcję poprzez usuwanie cwańszych ludzi, zamiast zlikwidować źródło korupcji, którymi są nikomu niepotrzebne państwowe urzędy.

Czy dziwi Was, że Unia Europejska daje dotacje tylko grzecznym (my pewnie byśmy nie dostali)? Okazuje się, że szkoła o. Rydzyka nie reprezentuje 'europejskich wartości' i obiecanych 15mln może nie dostać. Kto mówił, że dotacje z UE będą dla wszystkich? Będą tylko dla popierających Unię, a że podatki płacą wszyscy... cóż, kto mówił, że będzie łatwo?

No i chyba nie ma nic nowego w tym, że nasz serwis jako gazeta lub czasopismo jest nielegalny. Wymaga rejestracji sądowej. Żeby nie było niejasności - już lecępędzę z 40zł opłaty rejestracyjnej w zębach do najbliższego przedstawiciela naszej władzuchny, aby spełnić swój obywatelski obowiązek. Zapewne tysiące blogerów uczyni zaraz tak samo... ;-)

To może coś starego? Niech będzie - wywiad z Ks. Sławomirem Kokorzyckim, proboszczem parafii w Korytowie, Zachodniopomorskie. Wywiad powstał jeszcze w zeszłym roku, stąd nie pojawił się na Z-Zusie. Lekturę polecam, tym razem bez komentarza.

Ewa Milewicz: Kiedy półtora roku temu rozmawialiśmy, bezrobocie w Księdza parafii wynosiło ok. 60 proc. Coś się zmieniło?

Ks. Sławomir Kokorzycki: W parafii zmniejszyło się trochę bezrobocie z powodu emigracji zarobkowej. I to wszystko. Natomiast ja zmieniłem swój stosunek do kwestii bezrobocia. Do niedawna wydawało mi się, że u nas, na terenach popegeerowskich, brak jest miejsc pracy. Ale teraz zauważyłem, że w powiecie miejsca pracy oczekują na chętnych. Od nas, z Korytowa, to żaden problem dojeżdżać do pracy w sąsiedniej gminie. A ludzie mimo to nie pracują. Bo nie chcą. Niby próbowali, ale albo szybko rezygnowali, albo tak źle pracowali, że ich właściciele zwalniali sami.

Bo?

- Ludzie mają mentalnościową niezdolność do pracy. Nie chce im się.

O ludziach w jakim wieku Ksiądz mówi?

- W średnim i o młodych. Ci starsi są na rentach. To, że ludziom w średnim wieku nie opłaca się pracować, to wina mocno rozbudowanego systemu zasiłków. Patrzy dzieciak na nic nierobiących ojca i matkę i myśli sobie: nic nie robią, a dobrze się mają, to po co ja mam pracować?

Mówił Ksiądz kiedyś, że rodzina żyje z 500 zł miesięcznie. Dziecko nie ma na komórkę, a pewnie chce mieć.

- Komórkę to ma każdy. Bezrobotni mają nawet samochody. Trochę kradną. Wyrąbią albo zbiorą drewno w lesie. Zbiorą i sprzedadzą grzyby, zbiorą złom. Skopią komuś ogródek. Jest mnóstwo sposobów, żeby zarobić parę złotych, nie wchodząc w stosunek pracy.

A kto emigruje?

- Między innymi moi studenci. Namawiałem młodzież z parafii na studia. Przekonywałem rodziców, bo nie chcieli puścić. Dostawali stypendia - od państwa, z UE, z naszego parafialnego Ośrodka Wspierania Rodziny, z wpłat czytelników "Gazety". Teraz czterech wzięło dziekanki i wyjechało pracować za granicę, obawiam się, że tak się będzie działo, zwłaszcza jeśli rodzice będą temu sprzyjać. Kilku skończyło studia i też wyjechali.

Jak sobie radzą?

- Dobrze. Podłapali a to budowlankę, a to sprzątanie, a to pracę w fabryce. Ściągnęli ze 20 młodych ludzi od nas, takich po zawodówkach, co się wałęsali.

Dlaczego zostawili studia?

- Stypendia pozwalają tylko na wegetację. Do tego dochodzi lenistwo do nauki. Jeśli ktoś nie ma własnej silnej motywacji do nauki, nie ma wsparcia rodziców, to rzuci naukę. Ona przegrywa konkurencję z pieniędzmi zarobionymi w UE. Nim UE otworzyła dla nas rynki pracy, z nauką moich studentów było znacznie lepiej. Teraz pokusa pieniędzy jest zbyt duża.

Radzili się Księdza przed wyjazdem?

- Unikali rozmów. Myślę, że się wstydzili.

Wrócą?

- Tu ich nic nie trzyma. Nie ma silnych więzi rodzinnych ani narodowych.

Dlaczego?

- To są ziemie odzyskane i ludność napływowa. Do tego żyła dziesiątki lat w PGR-ach. Dopiero rodzice moich studentów od niedawna mają jakąś nieruchomość na własność. Zresztą jak mieli okazję wykupić mieszkania popegeerowskie, to się zastanawiali, czy warto - bo przecież tak i tak mieszkam. Ci ludzie dzięki pomocy państwa niczego nie muszą. Mogą pracować, a nie chcą.


Czytaj dalej...
 
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?